niedziela, 18 września 2011

Testy Fraunhofera (6)

Po niedługiej przerwie od ostatnich testów, przyszła pora na kolejne. Tym razem odbywały się w jeszcze ciemniejszym niż poprzednio miejscu. Z terenu tego widoczne były łuny od sztucznego zaświetlenia tylko w śladowych ilościach i tylko nisko nad horyzontem północno-zachodnim. Tak jak poprzednio, tak i teraz możliwościom poddawany był długoogniskowy refraktor 90/910.

Warunki meteorologiczne w jakich odbywało się kolejne testowanie możliwości teleskopu były co najmniej dobre. Niska wilgotność, niezbyt wysoka temperatura powietrza, bezchmurnie lub niewielkie zachmurzenie chmurami piętra wysokiego. Jeżeli zasięg gwiazdowy w okolicach zenitu nie osiągał 6 mag, to wartość ta była nie wiele mniejsza. Zerkaniem widoczne pojaśnienie w miejscu asteryzmu nazywanego "wieszakiem" (najjaśniejsze gwiazdy świecą w nim z jasnością 5,2 mag). Nie pamiętam już, kiedy ostatnio dostrzegalne było to miejsce nieba gołym okiem, choćby poprzez metodę zerkania.

Hantle w Lisku

Na pierwszy ogień poszła jedna z najjaśniejszych i najchętniej obserwowanych amatorsko mgławic planetarnych - M27, położona na tle gwiazdozbioru Liska. Jej odnalezienie w mrowiu gwiazd tła Drogi Mlecznej nie było zbyt trudne. Mgławica Hantle szybko trafiła w pole widzenia teleskopu będąc tak jasną, że nie można jej było nie zauważyć. Jako obiekt o jasności 7,5 mag w takim miejscu obserwacyjnym uwidoczniło się na nim więcej szczegółów, niż na najjaśniejszej M42 w warunkach miejskich. Trzeba będzie powrócić do mgławicy Oriona właśnie w takich warunkach obserwacyjnych. Widząc Hantle w okularze 25 mm doszedłem do wniosku, że to najlepszy jak do tej pory widok obiektu głębokiego nieba w takim refraktorze, z dala od miejskich świateł. Do tej pory nie byłem świadkiem tak wyraźnego obrazu jakiejkolwiek mgławicy w tym sprzęcie. I ileż daje obserwacja pod ciemnym niebem... W subiektywnej ocenie obrazu przyznaję w 6-punktowej skali 5 punktów z nawiązką. Naprawdę znakomity widok. Sytuacja uległa zmianie (choć nie tragicznie) po dwukrotnym wydłużeniu ogniskowej układu do około 1820 mm. Sama mgławica, choć bez wątpienia większa, była ciemniejsza, a przez to ogólny efekt gorszy niż w mniejszym powiększeniu, przynajmniej w moim odczuciu. Możliwe, że także niewielkie ilości cirrusów psuły dodatkowo efekt, przez co obraz był ciemniejszy niż powinien w około 72-krotnym powiększeniu. Tu ocena spadłaby do 4 punktów.

Kolejna gromada otwarta

M29 - gromada otwarta znajdująca się w rejonach gwiazdozbioru Łabędzia była kolejnym obiektem głębokiego nieba, który znalazł się w polu widzenia teleskopu. Przy zasięgu gwiazdowym w okolicach 6 mag, obiekt ten z jasnością 7,1 mag nie był trudnym celem do obserwacji. Trudniejsze mogło być tylko jego zidentyfikowanie wśród niezliczonych gwiazd w obrębie konstelacji Łabędzia i jednym z miejsc nieba, w których Droga Mleczna jest najjaśniejsza. Po kilku minutach poszukiwań M29 trafiła jednak w centrum pola widzenia. W najmniejszym, około 36-krotnym powiększeniu gromada była widoczna bardzo wyraźnie, jej najjaśniejsze składniki zauważalnie wyróżniały się z pośród gwiazd tła. Rozmiar kątowy wynoszący około 7 minut sprawiał, że nie było problemu ze zmieszczeniem się obiektu całkowicie w polu widzenia. Gwiazdy ostre i kontrastowe. Na żadnej z gwiazd tej gromady efekty aberracji chromatycznej nie były zauważalne. Następna z licznych gromad otwartych widoczna była po prostu doskonale. I tutaj również przyznaję 5 punktów na 6 możliwych. Sytuacja w podwojonym powiększeniu nie wiele się pogorszyła. Gromada wypełniała większą część pola widzenia, gwiazdy nieco pociemniały, ale ostrość i punktowość poszczególnych składników gromady wciąż była na przyzwoitym poziomie. 4 punkty na 6 możliwych - ocena chyba sprawiedliwa i niezawyżona.

Podsumowanie kolejnego testowania

Utwierdzam się w przekonaniu, słusznie jak widać powtarzanym przez amatorów astronomii, że do obserwacji obiektów głębokiego nieba taki sprzęt również jest nienajgorszą opcją, o ile dysponujemy ciemnym niebem. Jak na 90 mm średnicy obiektyw kolejny raz byłem mile zaskoczony, zwłaszcza po mgławicy Hantle, ile potrafi pokazać ten model w przyzwoitych warunkach obserwacyjnych. Poprzednio trochę narzekałem na widok M31 pod ciemnym niebem, więc dlaczego tu się zachwycam obrazami M27, a więc obiektu ciemniejszego o blisko 4 wielkości gwiazdowe? Najpewniej ma tu znaczenie rozmiar kątowy obserwowanego obiektu. Ta planetarna mgławica, wielokrotnie mniejsza powierzchniowo na niebie od galaktyki Andromedy, będąca pozostałością po dawnej gwieździe, była jednym z najlepszych widoków, jakie dostarczył mi ten refraktor. Ale, no właśnie - tylko w ciemnym miejscu obserwacyjnym. Gromady otwarte jak zwykle nie zawiodły i pozostają w mojej ocenie znakomitą grupą obiektów głębokiego nieba, które do obserwacji takim sprzętem są jak najbardziej wskazane. Przy następnej takiej okazji będę się starał sprawdzić możliwości tego teleskopu m.in. przy obserwacjach innej mgławicy planetarnej, M56 znajdującej się w gwiazdozbiorze Lutni. Kiedy to nastąpi? Czas pokaże!

5 komentarzy:

  1. Witam. Świetny blog, Twoje testy czytałem 3 razy, za każdym razem czułem jakbym to ja sam oglądał gwiazdy.

    Ps. Mógłbyś napisać coś więcej o tym telepie? Takie totalne podsumowanie, Twoje przemyślenia na jego temat, wady i zalety. Kupiłbyś go drugi raz? :) Jestem bardzo rozbity między wyborem 90/900 na EQ3-2 a synta6, pieniądze uzbieram pewnie za pół roku, ale z chęcią poczytam jeszcze o Twoim teleskopie:)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Witam! Cieszę się, że moje wpisy przydały się kolejnej osobie :-)

    Co do "totalnego podsumowania" 90/910 - z pewnością się owe tutaj pokaże. Najprawdopodobniej jednak minie jeszcze sporo czasu, zanim zbiorę wszystkie materiały w całość. Przed finalnym podsumowaniem bez wątpienia ukażą się jeszcze kolejne części testów, a aby końcowa recenzja była jak najbardziej rzetelna musiałbym sprawdzić możliwości tego teleskopu na jeszcze kilku grupach obiektów.

    Tak "na szybko" - to oczywiście większe możliwości ma Synta 6". Problem w tym, że do wykorzystania pełni możliwości (to tyczy się akurat każdego sprzętu) potrzeba nam dobrego miejsca obserwacyjnego i niezanieczyszczonego sztucznym oświetleniem - czarnego nieba. W mieście to nie realne - dlatego w moim wypadku wybór padł na sprzęt o mniejszych możliwościach, ale które bez większych trudności można w tak fatalnych warunkach wykorzystać jak należy.

    Dlatego też, jeżeli masz dobrą lokalizację, np. wieś z dala od miast, albo masz możliwości bezproblemowego dotarcia w takie miejsce i mobilność nie gra roli - skłaniałbym się ku Syncie 6". Jeżeli obserwacje prowadzone byłyby w warunkach miejskich, to trzeba by się zastanowić, na ile możliwości tego większego teleskopu udałoby się rzeczywiście wykorzystać.

    W kiepskich warunkach większe lustro będzie zbierało także więcej niechcianego światła, a do obserwacji obiektów niegwiazdowych niestety - potrzeba nam ciemnego nieba. Gdyby nie moje warunki obserwacyjne, przypuszczam, że seria testów miałaby nazwę Testy Newtona, ale cóż... niektórzy mają pecha :-)

    Dlatego o ile mój wybór miałby ponownie zapaść w takich samych okolicznościach, ale w dniu dzisiejszym - prawdopodobnie decyzja by pozostała niezmienna. O ile dysponowałbym większym budżetem, alternatywnie myślałbym o konstrukcji Maksutova (5") lub jeszcze lepiej Schmidta-Cassegraina (min. 6").

    Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeszcze jedno pytanie - gdzie kupiłeś 90/910, ja widzę wszędzie jedynie 90/900.

    Co do warunków to u mnie bywa różnie. Czasem nie widać nawet Jowisza, są dni gdy widoczność gołym okiem sięga mag 6. Mógłbym sobie kupić Synte 12' i postawić w garażu, wystawiałbym ją 2-3 metry od niego i bym mógł obserwować, ale jakiś 1km dalej jest boisko i światła się palą do późnej nocy, nie wiem czy to by przeszkadzało w obserwacjach, druga kwestią jest mobilność, chyba wolałbym coś, co można zapakować w plecak i pojechać na rowerze na jakieś odludzie:)

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  4. W zasadzie bez znaczenia w jakim sklepie nabędziesz tą tubę, bo wszędzie (przynajmniej jeśli mowa o Sky-Watcherach) jest 90/910 - tyle, że sklepy podają ogniskową - nie wiem dlaczego - jako 900mm. Swój nabyłem w salonie Delta Optical.

    Co do warunków - jeśli są noce, w których zasięg skacze do 6 mag, to aż szkoda brać sprzęty mniejsze od 8" czy nawet 10". Tyle, że takiego teleskopu (o ile mowa o Newtonie) nie da się zbytnio połączyć z mobilnością, więc trzeba wybierać pomiędzy możliwościami obserwacyjnymi, a transportowymi. Trudny wybór dla klienta.

    Ciekawą alternatywą dla dużego Newtona, ale bardziej mobilną, byłaby jakaś konstrukcja kompaktowa, np. Schmidt-Cassegrain 8"-10", tyle że to już inna klasa cenowa. Dostajemy jednak spore lustro, a i mobilnością sprzęt taki nie grzeszy. Piszę to już jednak jako swobodne gdybanie, właśnie ze względu na - niestety - różnice cenowe.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  5. Na początek wystarczy mi lornetka, zbieram na skymastera 15x70. Jestem zdania, że lepiej wydać więcej i kupić sprzęt na lata, więc na teleskop zbieram powoli ale sukcesywnie.

    OdpowiedzUsuń

Zainteresował Ciebie wpis? Masz własne spostrzeżenia? Chcesz dołączyć do dyskusji lub rozpocząć nową? Śmiało! :-)
Jak możesz zostawić komentarz? - Instrukcja
Pamiętaj o Polityce komentarzy