Perseidy 2010 - obserwacja maksimum - część I

Od dawna oczekiwane maksimum najbardziej chyba dostępnych meteorów dla obserwatorów nadeszło - i przeszło do historii. Z samego początku dnia spoglądałem na niebo by oceniać warunki pogodowe, ale szybko się odechciewało. Rosnące zachmurzenie i niepomyślne prognozy nie podnosiły zbytnio na duchu. Tuż przed 21:00 jednak chmury w znacznym stopniu ustąpiły, pozostały tylko spore (niestety) partie cirrusów, które utrudniały obserwację, jednak nie na tyle by zrezygnować z polowania na kolejne Perseidy. Obserwację rozpocząłem około 21:45. I tak o godzinie 21:50 pojawił się ten pierwszy Perseid. Przeciął on dosłownie na pół wielki Kwadrat Pegaza, zostawiając na niebie jasną smugę widoczną przez 3-4 sekundy. Nieco później kolejny. Potem znowu następny. Obserwacje prowadziłem do 01:00. Widoczność psuła się z minuty na minutę, wysokich chmur przybywało, ale także oczy się buntowały i nie chciały współpracować, obserwację więc zakończyłem. Przez ten czas zaobserwowałem 17 Perseidów, w tym jednego stacjonarnego, który spłonął tuż przy Mirfaku. I znowu nie było to na co czekałem, jednak jako że obserwacja do samego końca nie była pewna, radość z tego polowania jest tym większa. Zapewne naliczyłbym więcej meteorów w lepszych warunkach z ciemniejszym niebem i co ważne - odsłoniętym od zabudowań. Rejon mojej obserwacji to paskudnie zaświetlone osiedle, oczy i obiektyw aparatu kierowałem tylko na Perseusza, Kasjopeę i Pegaza - a przy obserwacjach meteorów najlepiej mieć widok na całe niebo. U mnie jednak było ono zasnute blokami i lampami. Niestety.
Choć oczekiwałem większej ilość zjawisk, nie mogę narzekać. Chciałem by wynik był lepszy niż rok temu i rzeczywiście był, chociaż o te 6 zjawisk. Nieopodal widoczne były wyładowania z przechodzącej burzy, mogę powiedzieć jednak, że warunki miałem najlepsze od 4 lat. Oby za rok znowu było jeszcze lepiej, może wartoby się wybrać w lepsze miejsce obserwacyjne?
Na razie aktywność tegorocznych Perseidów jeszcze trwa. Jeśli dopisze pogoda warto wykorzystać noc po maksimum, a więc z 13 na 14 sierpnia. Kto wie, może i tym razem gwiazdy będą "spadać"...

Komentarze